Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owczarek szkocki -collie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owczarek szkocki -collie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 września 2008

Nero w kąpieli.







Kiedyś pisałam , że colli , wbrew fałszywym poglądom nie wymagają dużo pielęgnacji. Jednak przynajmniej dwa razy w roku trzeba je wykąpać. Minęło lato, Nero spędzał czas na wsi , więc teraz nadszedł czas , aby go wykąpać. Kołnierz tracił już swój piękny srebrzysto- biały kolor. Zaczyna też zmieniać sierść , po kąpieli szybciej to minie.


 
Pani mnie woła do łazienki



Kazała mi wejść do wanny , więc posłusznie wchodzę



... Pani mnie kąpie, nawet to lubię



Dużo wody potrzeba , aby mnie zmoczyć, mam gęstą sierść



Pani wylała na mnie dużo szamponu i nie widać



Już po kąpieli, ale łazienka zaparowała


 
teraz muszę się dobrze wytrzepać, biegam po domu i się trzepię



Łukasz ubrał mi swój szlafrok



Prawda, że jestem czysty i elegancki???



Teraz jest mi ciepło i czas odpocząć.

czwartek, 4 września 2008

A jednak słoneczniki cz.2




Ostatnio sobie powspominałam wakacje , a teraz czas się pochwalić jak w ostatnich dniach przybywało mojej serwetki. Dzisiaj dobrnęłam do 1/4 tzn, jeden narożnik skończyłam.





 
 
 Nero cały czas jak tylko może to mi przeszkadza. A może to jego zamówienie na haftowaną podusię ??? Mimo to ja działałam dalej:



A tyle zrobiłam ostatniej nocy w pracy:



Po przyjściu z dyżuru , zamiast się położyć dokończyłam ten narożnik:


 
Bardzo mi się też podobają w tym motywie dwie muchy , które siedzą na listkach:



U mnie z wyszywaniem serwetki jest tak, że pierwszy narożnik staram się zrobić jak najszybciej , bo jestem ciekawa efektu. Drugi robię znając efekt i chcę jak najszybciej skończyć serwetkę. Na tym często się kończy , bo wzór mi się opatrzy i odkładam. Potem serwetka długi czas nabiera mocy urzędowej zanim skończę kolejne narożniki. Wyszywanie już jest dla mnie nudne - kolejny raz to samo. Teraz jestem na etapie, że chcę jak najszybciej skończyć. Ciekawe ile cierpliwości mi wystarczy. W szafce czekają już dwie serwetki. O nich napiszę przy innej okazji.


Nadchodzące dni , niestety muszę się rozstać z igłą. Wczoraj wróciłam już po chorobie do pracy. U nas nadal trwa sezon urlopowy , do tego dwie koleżanki się rozchorowały i mam praktycznie codziennie dyżury, więc braknie czasu na xxx. Dzisiaj wróciłam po nocy, i na 19.00 wracam do pracy. Jutro wolne, a potem sobota i niedziela cały dzień w pracy. Przyszły tydzień podobnie. Możliwe , że nawet mogę się i tu nie pojawić, więc proszę wybaczcie mi to.

sobota, 30 sierpnia 2008

A jednak słoneczniki i trochę historii.



Moja chęć zaczęcia serwetki była tak silna, że zabrałam się za jej wyszywanie. Jak wiadomo serwetka ma cztery rogi , więc cztery razy muszę robić ten sam wzór. Kiedy znudzi mi się , wtedy wrócę do mojej jesiennej latarni.Niewiele zrobiłam , ale już bardzo mi się podoba i chcę się pochwalić:
 
 
Mój Nero nie lubi jak wyszywam , a nie  zajmuję się nim, bo jak każdy collie to ogromny pieszczoch. Jak tylko potrafi to przeszkadza mi:


 Zamiłowanie do słoneczników to u mnie , nie nowość.
 Podobają mi się od dawna. Przypomniałam sobie, że kiedyś już je haftowałam i wygrzebałam z szafki te moje słoneczniki.  Jest to mój drugi wyhaftowany obrazek. Robiłam go dokładnie 11 lat temu. Pracę nad nim na kilka dni przerwał mi poród drugiego syna Michała, a było to 29.08.1997 r.  Jednak zaraz po powrocie do domu znalazłam czas na dokończenie go. A było to sztuką , bo miałam już dwóch synów. 
Starszy Łukasz miał wtedy 17 miesięcy.


Tak to ten historyczny obrazek. Cały zestaw zamówiłam z jakiegoś katalogu wysyłkowego. Wyszyty jest wełną na kanwie. Właśnie zaniosłam go do oprawy. Po 11 latach nabrał mocy urzędowej. Zawiśnie prawdopodobnie w kuchni, która jest zrobiona  na bardzo słoneczną z żółtymi meblami. Mam kilkanaście  prac na swoim koncie, większość poszła do ludzi, a te co zostały leżą w szafie. Czas zacząć je oprawiać. Tylko dwa obrazki znalazły miejsce u mnie na ścianach: ten pierwszy Misiu oraz Mikołaj- tego przedstawię innym razem. 

piątek, 13 czerwca 2008

Mewy skończone.



Dziś mogę się pochwalić ,
 że wczoraj miałam dobry dzień od samego rana. 
Przed piątą rano wrócił bardzo zmęczony ,ale zadowolony mój synuś z pielgrzymki.
 Od 7.00 do 19.00 miałam dyżur spokojny jak nigdy.
Wczoraj też skończyłam haft na torbę i zaczęłam na kosmetyczkę. 
 

Mewy latają , a dzięki mojej wyobraźni już słyszę ich skrzeczenie
 
 
 
Od rana mam pod opieką yorki siostry, są urocze i kochane. 
Ja to taka psia mama, uwielbiam psy.
A oto Łukasz już dziś wypoczęty i po szkole bawi się z psami i mój Nero mimo, że jest zazdrosny godzi się na gości w domu.
 
 

 Przesadziłam moje calle i umieściłam je za oknem , niech też mają trochę słońca. Tym co pytali czy są to rośliny jednoroczne odpowiadam: nie, nie są to rośliny jednoroczne. Są zielone i kwitną do października, potem trzeba je zasuszyć na zimę. Po zimowym spoczynku w kwietniu zaczynamy podlewać i puszczają piękne zielone, w białe cętki liście. Zainteresowanym dodam, że jest to kwiat, który lubi bardzo dużo wody i świetnie nadaje się do oczek wodnych.


 Zmienił się nieco wygląd bloga , na próbę wstawiłam nieco większe zdjęcia - wydaje mi się , że są bardziej czytelne.

środa, 11 czerwca 2008

Mój przyjaciel - pies.





Piękna pogoda sprzyja spacerom , nie wyszywaniu. 
Jednak dziś popołudniu przyszła wielka burza i ulewa ,więc udało mi się zrobić marne kilka krzyżyków.


Jak widać do mojej mewy nadlatuje druga :))



Bardzo chciałam mieć w domu psa , a dzieci jeszcze bardziej. Długo przygotowywałam się na przyjęcie nowego członka rodziny.
Po wielu miesiącach przemyśleń jaki to ma być pies, biorąc pod uwagę niespełnione marzenia z dzieciństwa wybór padł na owczarka szkockiego. I tak w Sylwestra 2005 roku zamieszkał z nami 6- cio tygodniowy collac.




 

 W kilka chwil po przyjeździe do nowego domu.


Po dwóch dniach


Bardzo szybko wybrałem swoją ulubioną zabawkę,
dlatego nie gryzłem butów
 

 
Oto moi towarzysze zabaw i Przyjaciele
 
 
Moje pierwsze spacery 


 Bardzo szybko rosłem i za kilka tygodni byłem już taki


Mam już 1,5 roku



A tak wyglądam teraz i mam 2,5 roku.
  
Owczarki szkockie są nie tylko ładne, ale spokojne , łagodne, opiekuńcze i towarzyskie. Idealny towarzysz zabaw i Przyjaciel dzieci. Bardzo lubią się bawić i są pieszczochami, a jednocześnie bardzo szybko się uczą i są niezwykle posłuszne.
 
Miałam różne psy kundelki, Briarda, Dobermana , ale ten jest najwspanialszy :))
I uwielbia długie spacery i zabawy na świeżym powietrzu. 
A mitem jest ,że wymaga dużej pielęgnacji.
 

wtorek, 3 czerwca 2008

Mewy







Wszystko co dobre szybko się kończy- niestety :((. 
Zaraz biegnę do pracy, ale chciałam jeszcze pokazać, że udało mi się zrobić kilka krzyżyków i troszkę mewy przybyło.



Obrazek haftuję muliną DMC, a białą DMC Royal, świetny efekt bo błyszczy, czego zdjęcie nie oddaje.


 Wrócili już moi rodzice i Lux wrócił do domu .


A szkoda przyzwyczaiłam się do spacerów z dwoma psami. 



Życzę wam miłego wieczoru przy igle i krzyżykach. Ja spędzę go też z igłą , ale do zastrzyków i kroplówek.