Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzieci. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 września 2008

Obozowe wspomnienia cz.2 - Michał



Obóz był zorganizowany w gospodarstwie agroturystycznym "Sosnowe" , w dolinie Narwi między Łomżą i Ostrołęką , w małej miejscowości Zbójna. Gospodarstwo jest położone w lesie sosnowym, a do najbliższego sąsiada jest 2 km. 


Mapka pochodzi ze strony gospodarstwa " Sosnowe" - www.sosnowe.com.pl
Na tej stronie jest też więcej informacji o gospodarstwie. 
 
 
W drodze na jazdę 
 
 
Czekając na swoją jazdę
 

 Lekcja pierwsza


 Już samodzielna jazda


 Scena zbudowana na potrzeby teatrzyku kukiełkowego
 i organizator obozu.

 
Na terenie obozu , z szefem obozu
 
Organizator obozu , to prywatnie mój wujek. Wspaniały człowiek, mgr pedagogiki specjalnej, Prezes WO Polskiego Towarzystwa Hipoterapeutycznego. Odkąd pamiętam kochał młodzież , bardzo ją ceni i organizuje obozy integracyjne. Ja i moja siostra jako nastolatki jeździłyśmy z nim na obozy mieszane; dzieci niepełnosprawnych i zdrowych. Obozy te są niepowtarzalne , bardzo odbiegają od tych tradycyjnych. Ja mam w pamięci wspaniałe wspomnienia z tamtego okresu. Chłopcy też mile wspominają ten obóz i już planują przyszłoroczny wyjazd. Z wujkiem mam bliski kontakt mimo, że mieszka w Warszawie, bo wszystkie święta spędza u moich rodziców. Często też organizuje wycieczki w góry i wtedy też się spotykamy. W tym roku na przełomie września i października zaplanowane jest spotkanie uczestników obozu i wycieczka na Turbacz. Moi chłopcy już się szykują na tą wycieczkę.
 
 
 Jazda w terenie 




Wielka miłość - Koń Wichura , na którym Michał stale jeździł


 ...a teraz jest wielka tęsknota 


 Wycieczka na noc do zaprzyjaźnionego gospodarstwa , 
oddalonego o 20 km. 

  
ta sama wycieczka


wtorek, 2 września 2008

Obozowe wspomnienia cz. 1 - Łukasz.




 Wakacje dobiegły końca. Dla mnie minęły bardzo szybko. Chłopcy wypoczęci wrócili do szkoły. Ja dzisiaj siedząc sama w domu włączyłam płytki ze zdjęciami z obozu konnego i podziwiałam jak sobie dzielnie poradzili podczas pierwszego takiego wyjazdu. Podziwiałam ile się nauczyli i tak jak kiedyś obiecałam, chcę się z Wami podzielić tym co przeżyli podczas dwu tygodniowej przygody z końmi. Będzie to foto relacja. Wybór zdjęc był ciężki , bo jest ich tyle.



 W oczekiwaniu na lekcję jazdy


 Tak wyglądały pierwsze lekcje jazdy.


Tak wyglądały posiłki.


 Po dwóch dniach nauki już samodzielna jazda


Nauka jazdy w terenie
 
Obóz nie ograniczał się tylko do jazdy na koniu. Były zabawy w podchody, noc świetlika, nocne wykradanie flag innym namiotom, teatrzyk kukiełkowy, zabawy plastyczne, dyżury kuchenne i zwierzęce tzn. karmienie zwierząt, ścielenie stajni, wynoszenie obornika, budowa zagrody dla kóz i owiec. Było tam wiele zwierząt: psy , koty, konie, kury, gęsi, perliczki, świnki wietnamskie, króliki, owce , kozy, bociany.  
 
 
Zabawa w podchody 

  
 W czasie robienia łuku na terenie obozowiska, w lasku sosnowym 


Wieczorny apel  


Wycieczka do sąsiedniego gospodarstwa oddalonego o 20 km.  


 Ta sama wycieczka, częśc grupy jedzie na wozie, a część na koniach 


 Zmęczony wycieczką, przed nocą w stodole na sianie w sąsiednim gospodarstwie.
 
Obaj chłopcy bardzo mile wspominają obóz i warunki plenerowe, namiot, brak łazienki. Tylko proszę nie pytajcie jak wyglądały rzeczy po obozie. Musiałam je prać kilka razy , żeby doprać i nie pomogły dobre proszki i odplamiacze. 
 
 

niedziela, 31 sierpnia 2008

Cud macierzyństwa.

Dla każdej kobiety okres ciąży to najpiękniejszy okres w życiu. Pod sercem rośnie nowe życie.  Jak już wspominałam moja jedyna siostra oczekuje trzeciego dzidziusia. Od razu wyjaśniam , że to nie przypadek , a zaplanowane i bardzo oczekiwane maleństwo. Siostra jest w 18 tygodniu ciąży. W czwartek 28 sierpnia była na specjalistycznych badaniach. Pokazała mi zdjęcia swojego maleństwa. Jestem nimi tak zauroczona , że muszę Wam to pokazać. Zdjęcia sa naturalnej wielkości, aby było dobrze widać: 


 Maleńkie stopki, mają długość 2,09 cm

Tak, tak to dziewczynka, wyraźnie widać pośladki i wargi sromowe.

Twarzyczka z profilu i zaznaczona kość nosowa , która ma 0,4 cm

 Twarzyczka z profilu, zaznaczone nosek, wargi i broda - symetryczne. 

 Główka od strony ciemiączka, zaznaczone oczodoły, też symetryczne. 
   

Z badania wiadomo, że maleńka rozwija się prawidłowo, maleńkie serduszko bije prawidłowo 143 uderzenia na minutę. Ma wszystkie potrzebne narządy i na dzień dzisiejszy nie widać żadnych wad.
A oto wymiary małej:
Obwód główki:13,35 cm
Obwód brzucha; 11,89 cm
Kość udowa 2,17 cm
Kośc ramienna 2,25 cm
Waga :ok.179 g
 
Czyż to nie jest cud natury. Maleńki człowieczek. 
 
Przeraża mnie , jak niektóre kobiety mogą właśnie w 4 miesiącu ciąży zabijać swoje nienarodzone dzieci. Z mojego doświadczenia zawodowego Wam powiem ,że pracując kiedyś na noworodkach miałam takiego maluszka. To było poronienie w 4 miesiącu. Płód był jednak bardzo silny i jeszcze przez kilka godzin walczył o życie. Podziwiałam to maleństwo , które mieściło się na mojej dłoni i miało wykształcone paluszki u rąk i nóg, paznokietki, powieki, to był chłopczyk. Miniaturka noworodka.  Do końca życia nie zapomnę tego maluszka.

piątek, 22 sierpnia 2008

Trochę historii, metryczka i humor 5-cio latki.



Wczoraj w czasie przygotowań do roku szkolnego odnalazłam pierwszy szkolny worek na pantofle mojego Łukasza.
Z sentymentem wspominałam czas kiedy mój starszy syn szedł do pierwszej klasy.
W sierpniu wyhaftowałam mu obrazek na worek wraz z imieniem i nazwiskiem.
 

 
 Za kilka dni Łukasz zacznie szóstą klasę.
Wczoraj też odebrałam z oprawy metryczkę i chcę pochwalić się efektem końcowym mojej pracy.
 
  Niestety zdjęcia były robione późno i przy świetle elektrycznym :((
 
 A tak na wesoło - Ola ostatnio mi powiedziała ,że chce abym już umarła. Nigdy nie zgadniecie dlaczego???
Ponieważ jakiś czas temu obiecałam jej ,że wszystkie moje akcesoria do haftu odziedziczy po mnie , bo ja nie mam córci. Ola tak bardzo chce już mieć to wszystko , że chce mojej śmierci:))
Zaproponowała mi nawet , abym jadła psią suchą karmę to szybciej umrę :))
Ja w jej wieku byłam lepsza. Po lekcji religii na temat śmierci poprosiłam mamę, aby umarła , bo ja chcę zobaczyć jak to wygląda.
Hahahaha...

środa, 20 sierpnia 2008

Wspólne spotkanie w Zakopanem cz.2



Nasze spotkanie nie skończyło się na zwiedzaniu samego Zakopanego. Wybraliśmy się także na Gubałówkę, aby stamtąd podziwiać panoramę Tatr.  Bożenka jest świeżo po kontuzji nogi, ja osłabiona chorobą, więc zamiast spaceru pod górę, pojechaliśmy na Gubałówkę szlakiem papieskim.

 Dla dzieci atrakcją były pasące się zwierzęta :
owce i kozy oraz czarny baran



 A to już mała bacówka w budowie z widokiem na góry:



 Zmęczony Michał uzupełnia niedobór kalorii popijając coca -colę niczym reklama tego napoju: 

  Dzieci miały frajdę jadąc torem bobslejowym:

 Obserwowaliśmy jak kolejka wjeżdża:
 
 i... w dół zjechaliśmy tą kolejką, podziwiając widok przed nami: 

A na koniec naszej wycieczki podziwialiśmy wybór oscypków , tych które są już opatentowane po burzliwej walce.  

 Miła wycieczka, a na ucho Wam powiem,że mieszkam tak blisko, a na Gubałówce nie byłam już ponad 20 lat. A moje dzieci nie były wcale. Wstyd!!!  Dlatego postanowiłam, że niebawem jeszcze raz się tam wybierzemy.
Tak mnie zauroczyły te widoki, że nie mogłam sobie odmówić przyjemności wstawienia tylu fotek, a to i tak niewielka ich część. Mam nadzieję, że jedni chętnie przypomną sobie te miejsca , a innych zachęcę do przyjazdu tutaj:))